20 paź 2015
21 wrz 2015
Jeden z dziesięciu, czyli dlaczego powinniśmy czytać Biblię.
"Jeden z dziesięciu"- to legendarny teleturniej, który gości na naszych ekranach już od 21 lat. I choć czas nam tak szybko płynie, ten teleturniej wcale się nie starzeje. Co więcej - wciąż cieszy się niesłabnącą popularnością!!! I rzec można, że świetnie, bo jest to przecież teleturniej na poziomie...
No właśnie, na poziomie... Jest jednak to jedno małe, maleńkie "ale".
Prowadzący Tadeusz Sznuk, czyta nam pytania z kategorii takich jak : "Kościoły i religie" oraz "Biblia". Siedzę sobie wygodnie przed odbiornikiem i oto nagle wpadam w straszne zakłopotanie. Dlaczego? Dlatego, że słyszę z ust graczy rozbrajające odpowiedzi z tychże tematów. Popadam wtedy w stan osłupienia. I nie chodzi mi już nawet o kategorię "Kościoły i religie", bo przecież nie musimy być światli we wszystkich religiach świata, ale chodzi mi o kategorię "Biblia". Jakaś straszliwa konsternacja i przygnębienie, ogarniają mnie, gdy słyszę, że podczas niesienia krzyża to św. Teresa ocierała twarz Chrystusa. Taka odpowiedź została nam udzielona w 86 edycji tego programu...Bogu dzięki, że w Internecie są niedostępne archiwalne odcinki programu, bo żal by było słuchać niektórych wypowiedzi z tego tematu...
23 cze 2015
KONKURS, KONKURS, KONKURS...
ablewicz@interia.eu
Wszystkich miłośników sztuki zapraszam do zabawy...
Jeśli podoba ci się moje malarstwo i lubisz je, weź udział w comiesięcznym losowaniu
jednego z moich obrazów.
jednego z moich obrazów.
A następnie na facebooku sprawdź,
kto w danym miesiącu wylosował obraz!
kto w danym miesiącu wylosował obraz!
Być może to będziesz ty!
Jeśli tak, to zostaniesz o tym przeze mnie powiadomiony!
Zabawa rusza od lipca 2015 roku
i trwa do lipca 2016 roku
Polub moje malarstwo i weź udział w comiesięcznej loterii!
15 kwi 2013
Jedź na jarmark Wojciechu...
W nie tak odległej przeszłości, mało bywało rozrywki dla ludu. Kasyna jeszcze
nie prosperowały tak prężnie, a Wojtek chciał się zabawić…
Często wieczorami do upadłego grywał z sąsiady w karty. A karta szła mu wybornie...Toż i gospodarz był z niego pełną parą. We wsi to on miał wóz nad wozy i parę koni najprzedniejszych. Ubrał się więc okazale, by na jarmark prędko zajechać, niczym prawdziwe panisko...W fantazji swej sobie zwidział, jaki to on powrót uszykuje, czego to dziewuchom w dom nie nawiezie...
Często wieczorami do upadłego grywał z sąsiady w karty. A karta szła mu wybornie...Toż i gospodarz był z niego pełną parą. We wsi to on miał wóz nad wozy i parę koni najprzedniejszych. Ubrał się więc okazale, by na jarmark prędko zajechać, niczym prawdziwe panisko...W fantazji swej sobie zwidział, jaki to on powrót uszykuje, czego to dziewuchom w dom nie nawiezie...
Ale dość marzyć, jechać trzeba...A na jarmarku cudów było - stoły pełne, przepełnione, kolorów nie ogarniesz wzrokiem, świecideł bez liku i zapach wyborny zaprasza...
Ale Wojciecha inne pachnidło zwodzi...Chłopy u stołów już zasiedli i karty rozdają. Gdy Wojciecha zobaczyli, toć zrazu zbledli, ale do stoła go grzecznie proszą i kartę rozdają.
Wojciechowi jak zawsze karta idzie...toć jeszcze raz karty tasuje.
A potem to już cuda się działy, lamenty i wrzaski i brzęk monety słyszano...
Wojciech z samiuteńkiego rana w dom powraca - bez wozu, bez koni, a będąc w straszliwej rozpaczy, coś prawi i batem wywija se przed własnym nosem...
Zielona zagroda
I dlatego zanim stąd odejdę, proszę was
- abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię Polska,
raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością
- taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym,
- abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili,
- abyście nie podcinali sami korzeni, z których wyrastamy.
W pogoni za chrabąszczem
Mamy koniec czerwca, a ja ze świadectwem w ręku, jak zwykle oczekuję przyjazdu cioci. Każdego roku zabiera mnie z niewielkiego miasteczka do uroczej, choć pozornie niczym szczególnym nie wyróżniającej się wioseczki.
Teren płaski i nie specjalnie malowniczy...W środku wsi umiejscowione są rozległe pastwiska (powołane do życia przez dawną spółkę pastwiskową) zwane tutaj popularnie błoniami. Za domostwami jest już ciekawiej. Stawy rybne i rozpościerający się Dunajec. Pomimo tych walorów - nie jest to jednak raj dla wędkarzy. Bazy turystycznej po prostu tu brak...
Urok tej wsi jest jednak niewątpliwy i tkwi przede wszystkim w żyjących tam ludziach. Zawsze serdeczni, radośni, gościnni, pełni humoru i życia. Przebywać w tej wsi, to zarazem doświadczać życia we wspólnocie. Cieszyła nas dzieciaków, ta prostota dnia codziennego w pracy, zabawie i nauce. A różnorodność żartów, zabaw, czy opowieści zachwycała nie tylko dzieci. Po każdym dniu zasypialiśmy szczęśliwi, spokojni i poukładani wewnętrznie.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)